Quentin Tarantino
Quentin Tarantino od początku swojej kadencji - wskrzesza wszystkie możliwe wytarte schematy kiczowatych produkcji filmowcyh. Jeżeli przyjąć, że kiczowe filmy to jedno wielkie nic, wtedy można obalić pewną teorię - że z niczego nie da się zrobić czegoś. To bowiem robi Quentin - opakowuje je w nową, współcznesną paczke, i robi z tego coś oryginalnego. Jego oryginalność paradoksalnie polega na kopiowaniu. Przynajmniej poniekąd. W trzech ostatnich filmach jego produkcji - "Kill Bill - dwóch częściach, oraz "Death Proof" - motywy kiczu zostały niemal wyolbrzymione do granic możliwośći (podobnie jako zrobił jego dobry kolega po fachu - Robert Rodrdriguez). W młodości Tarantino bardzo lubił filmy, a tamtejsze produkcje w dzisiejszych czasach wyglądają na bardzo kiczowate. I to prawda, tylko te właśnie kicze w rękach Quentina Tarantino nabierają nowych barw. Kształy są te same. Być może dzięki niemu kicz wróci do łask - próbowało się tym zająć już wielu producentów, ale tylko on odnosi takie sukcesy, o jakich marzy milion niespełnionych reżyserów. I zasłużenie.